Dylematy?

Taki sam dylemat musialo miec bardzo wielu ludzi, i w koncu – bojac sie, iz ktos posadzi ich o pogon za tania sensacja, lub obawiajac sie diagnozy mowiacej o poczatkach schizofrenii – rozmyslnie rezygnowali z calkowitej szczerosci, a z czasem zapominali o tym wszystkim, czego w godzinie doswiadczenia nie zapisali. W ten sposob od stuleci dokonywano cenzury i wynikajacej z niej amputacji rzeczywistosci. To, co nie pasowalo do ogolnie zaakceptowanego schematu i co burzylo spokoj ducha. Z premedytacja usuwano i skazywano na banicje. Jakies slady tego, nikle przeblyski „innej rzeczywistosci” pozostawaly tylko w najbardziej osobistych, nigdy nie opublikowanych zapiskach: tam, gdzie pulkownik Percy Harisson Fawcett rozchwianym pismem wspominal, iz wydawalo mu sie, ze poprzez zbite listowie puszczy, patrzac na wzgorza, dostrzegal blyszczace, krysztalowe miasto, ktorego o swicie juz nie bylo; lub gdy przemierzajacy „selve” Gujany Raymond Maufrais – autor Zielonego Piekla - na strawionych wilgocia kartkach przyznawal, iz kilka razy natykal sie na przemykajace w jego poblizu monstra – ni to gady, ni plazy, ktorych daremnie byloby szukac w najbardziej wyczerpujacych zoologicznych encyklopediach.
Warszewski podczas wyprawy szukal w Peru miedzy innymi sladow zaginionych miast i podziemi. Po tym, co widzial i co przezyl doszedl do wniosku, ze plaskowyz Marcahuasi byl w dalekiej przeszlosci cywilizacyjnym centrum, promieniujacym na wszystkie strony swiata, a przynajmniej Ameryki. I to centrum, dotychczas przez nauke niezauwazonym. Odkryl wysoko w gorach wiele prawzorow rzezb, ktore swiat zna, jako rzezby nieznanego pracywilizacji Olmekow, w tym slynne i ciagle interesujace, nieznane i do dzis niewytlumaczone, kamienne glowy ludzkie o rysach typowo murzynskich. Na Chavin de Huantar, miejsce tak wielokrotnie analizowane przez wielu archeologow i fascynatow tajemnic przeszlosci, spojrzal inaczej, nowatorsko, swiezym okiem.


Edytuj

0 Comments

Bądź pierwszym komentatorem!